Businessman TOday
Rola reklamy w przestrzeni publicznej Rola reklamy w przestrzeni publicznej
Karolina Antoszewska: Dla wielu osób praca w reklamie kojarzy się z nieprzespanymi nocami w czasie pracy nad kampanią i hektolitrami kawy wypijanymi w agencji.... Rola reklamy w przestrzeni publicznej

Karolina Antoszewska: Dla wielu osób praca w reklamie kojarzy się z nieprzespanymi nocami w czasie pracy nad kampanią i hektolitrami kawy wypijanymi w agencji. Jak to wygląda od strony Graffico, które zajmuje się techniczną stroną zlecenia? Czy nerwowa atmosfera towarzyszy również hali produkcyjnej?

Jarosław Włodarczyk, właściciel i spiritus movens Graffico: Nam w ogóle nie towarzyszy nerwowa atmosfera, nigdy nie działamy na tzw „ostatnią chwilę” i nie realizujemy zleceń „na wczoraj”. Chociaż kawę bardzo lubimy i faktycznie – pijemy hektolitry! U nas kreatywna praca polega na zaplanowaniu rozwiązań wizualnych reklamy, a reszta to już poważne kwestie techniczne, produkcyjne i logistyczne. Z uwagi na to, że pracujemy dla największych marek, przy realizacji dużych inwestycji, często dostajemy brandbooki, w których koncepcja reklamowa jest dobrze przemyślana. Po naszej stronie leży natomiast opracowanie technologii, ostatecznych rozwiązań estetycznych oraz projekty budowlane. Produkujemy reklamy sięgające nieba, dlatego duże znaczenie ma dla nas bezpieczeństwo – tutaj nie ma miejsca na błędy i improwizację. Wszystko musi być przemyślane, obliczone i opracowane z odpowiednim wyprzedzeniem, aby produkcja i montaż poszły sprawnie. Dlatego staramy się, aby cały proces projektowania i produkcji reklamy przebiegał spokojnie i precyzyjnie.

K.A.: Czy zdarzają się jakieś nietypowe sytuacje, telefony w środku nocy czy zmiany projektów w ostatniej chwili, bo w mediach wybuchł akurat kryzys i cała strategia reklamowa marki wymaga zmiany?

J.W.: Produkujemy reklamy wielkogabarytowe, a więc nasi klienci z reguły są zdecydowani co do formy i designu reklamy. Gdy tej wizji brakuje lub jest ona niekompletna, proponujemy najbardziej optymalne, ale i nowoczesne, designerskie rozwiązania.  Wszelkie zmiany wprowadzamy jednak na etapie projektowania czyli wtedy, gdy jeszcze nie powoduje to chaosu w dziale produkcji i montażu. Nie ukrywamy, że i po naszej stronie zdarzają się awarie maszyn, czy błędy ludzkie – tego nie da się uniknąć. Na montażu natomiast pracę utrudnia niska temperatura, nieprzewidziane zjawiska pogodowe i silny wiatr, który na przykład uniemożliwia montaż 20-metrowej reklamy. Ale wszystko jest do opanowania i dobra organizacja sprawia, że kryzysy nam niestraszne!

K.A.: Jak wygląda kontakt na linii agencja reklamowa a wykonawca, czyli Graffico? Czy osoby odpowiedzialne za zlecenia są świadome wielkości Państwa firmy?

J.W.: Słowo reklama jest bardzo pojemne, bo obejmuje digital, poligrafię, opakowania, multimedia, gadżety, itp. Wśród producentów reklam, każda firma ma wąską specjalizację i target klientów. Nie wszyscy jednak o tym wiedzą i zdarza się, że klient w jednym miejscu chce zamówić gadżet, baner i reklamę o wysokości 30 m. Bardzo często klienci, którzy odwiedzają naszą firmę, przyznają, że nie zdawali sobie sprawy, jak wieloetapowy jest proces produkcji reklam. Warto pamiętać o tym, że reklama wielkogabarytowa to bardzo poważna inwestycja i realizacja – często wymaga pozwoleń budowalnych, zaawansowanych rysunków technicznych i wypełnienia norm budowlanych. A i jej waga powoduje, że źle zaprojektowana może być zagrożeniem dla otoczenia. Dlatego też zawsze powtarzamy, że gdy wybiera się producenta dużej reklamy warto przejrzeć portfolio – jeżeli agencja nigdy nie wykonywała dużych gabarytów oznacza to, że nie tylko nie ma doświadczenia, ale i specjalistów, czy parku maszyn. A przecież nikt nie chce, żeby ktoś się na nas uczył.  Dlatego przed zamówieniem reklamy niezbędny jest dokładny reaserch aby wybrać kontrahenta, który zapewni nam wyjątkową jakość, ponadczasowy design ale i bezcenne bezpieczeństwo. My proponujemy rozwiązania kompleksowe, które klienci bardzo sobie cenią – realizacje prowadzimy od projektowania plastycznego, technicznego, aż po produkcję i montaż. Wszystko jest w naszych rękach – bez outsourcingu.

K.A.: Obserwując zlecenia stworzenia identyfikacji wizualnej firmy od A do Z jak pan myśli, czego jeszcze w tym zakresie powinien nauczyć się polski przedsiębiorca?

J.W.: Wyjść mentalnie z lat 90 i zrozumieć, że design ma znaczenie. Obecnie moda panuje prawie w każdej dziedzinie naszego życia – kupujemy modne okulary, płytki, krany, komputery, szminki, czy samochody. Lubimy otaczać się ładnymi rzeczami. Coraz częściej nasi klienci rozumieją, że oznakowanie musi być estetyczne, bo jest ozdobą i wizytówką firmy. Ale firma to nie tylko budynek – to również otoczenie krajobrazowe. Dlatego reklamy, które nie zaśmiecają miasta pod względem formy, estetyki i ekologii są najpiękniejsze. Warto pamiętać też o tym, że nie zawsze liczy się cena – wybieraj zawsze markowe podzespoły, renomowanych producentów, przemyślane projekty, bo długofalowo taka inwestycja się opłaci, a design nie straci. W przypadku reklam o dużych gabarytach 20-sto, 30-stometrowych szalenie ważne jest bezpieczeństwo, które dotyczy samego produktu, jak i fundamentu, montażu. I tu należy zwrócić uwagę na profesjonalizm firmy i ekipy montażowe, które muszą być certyfikowane.

K.A.: A czy polskie miasta mają pomysły na zaistnienie? Jakiś czas temu popularne stały się duże napisy i podświetlane ramki, zachęcające do zrobienia zdjęcia w malowniczym miejscu. Czy widać nadchodzące nowe trendy, które mogą zdominować krajobraz w najbliższym roku?

J.W.: Marketing i promocja już dawno dumnie wkroczyły do urzędów miast i gmin. Samorządy prześcigają się w pomysłach, by wyróżnić swój region, przyciągnąć turystów i inwestorów. Pierwszą wizytówką miasta jest witacz, spotykany na obrzeżu miasta. Niestety, przy drogach wciąż jeszcze stoi wiele konstrukcji pamiętających czasy PRL, czy lata 90. Nowe witacze to często beznamiętne bryły, chociaż zdarzają się perełki i to pokazuje, w którą stronę zmierzają polskie samorządy – wiele z nich obserwuje trendy, ale i stara się wytyczać nowe drogi promocji miast. Faktycznie – modnym ostatnio nośnikiem są litery 3D i mamy nadzieję, że to one będą królować w najbliższym roku – są estetyczne, funkcjonalne i designerskie. Najczęściej to duże bryły, na których można usiąść, stanąć, przy których można zrobić sobie zdjęcie, które potem krąży po socialmedia – fajnie jest się pochwalić, że jestem w Las Vegas, Giżycku czy Krakowie, że to jest moja uczelnia, czy praca. Któż z nas nie kojarzy 2 metrowych liter „„I Amsterdam”? Można śmiało powiedzieć, że to najbardziej kultowe miejsce w mieście, meeting point,  a selfie z literami pojawia się w aparacie każdego turysty zwiedzającego Amsterdam. W Polsce jest to nadal mało popularne rozwiązanie, chociaż na litery 3D zdecydował się już m.in. Słupsk, Zielona Góra, Lubin, Gdańsk, Tychy i Wrocław. Pora na kolejne miasta.

K.A.: Gdyby miał Pan wskazać, która kampania zrobiła na Panu największe wrażenie, to która?

J.W.: Fascynują mnie wszystkie rozwiązania eko i reklama ambientowa, która jest bardzo popularna za granicą. Niestety na wiele rozwiązań nie jesteśmy gotowi mentalnie, chociaż rozwiązania technologiczne są. Ostatnio moją uwagę przyciągnęły megaboardy, które reklamowały pewną markę samochodów. Na megabordzie jedynym elementem świetlnym były reflektory, podświetlane za pomocą fotowoltaiki.  Rozwiązanie eko, kreatywne i ciekawe. Mam nadzieję, że taka forma reklamy będzie częściej cieszyć nasze oczy.

 

Graffico – toruńska firma założona w 1997 roku, lider w sektorze reklamy wizualnej na polskim rynku. Specjalizuje się w produkcji reklam wielkogabarytowych i świetlnych, konstrukcji wolnostojących oraz oznakowań stacji paliw, sprzedając 750 ton reklam rocznie. Graffico tworzy kompleksową identyfikację wizualną firm, zatrudniając ponad 150 specjalistów ds. montażu, grafików, inżynierów i innych, którzy przez 22 lata zrealizowali ponad 35 tysięcy projektów.

Karolina Antoszewska