Businessman TOday
Wyzwania stojące przed architektem Wyzwania stojące przed architektem
O wyzwaniach stojących przed architektami i najnowszej książce „Architekt na swoim” rozmawiamy w wyjątkowym wywiadzie z Piotrem Wagnerem, założycielem pracowni A3D Architekci. Businessman Today:... Wyzwania stojące przed architektem

O wyzwaniach stojących przed architektami i najnowszej książce „Architekt na swoim” rozmawiamy w wyjątkowym wywiadzie z Piotrem Wagnerem, założycielem pracowni A3D Architekci.

Businessman Today: Skąd pomysł na książkę „Architekt na swoim”? Czy jest to mentorska potrzeba pomocy uczniom, czy raczej wynik swobodnych przemyśleń na temat dotychczasowej kariery jako architekt prowadzący własną pracownię?

Piotr Wagner: Pomysł na książkę miałem już od dawna. Nie byłem jeszcze gotowy, żeby przelać wszystkie moje doświadczenia na papier. Wielcy architekci mogą pozwolić sobie na narzucanie swojej woli i wymuszanie na inwestorach swoich wizji architektonicznych. Ale co z nami, tymi zwykłymi architektami w małych miastach i nie tylko? Okazuje się, że czasem trzeba zaprojektować coś niewielkiego i prostego, co pozwoli na utrzymanie biura na rynku. Na jednym ze spotkań z większym inwestorem zrozumiałem, że jestem nie tylko architektem, ale tez przedsiębiorcą. Niestety w tej drugiej kwestii radziłem sobie znacznie słabiej. Był to ten przełomowy moment, w którym podjąłem decyzje o zmianie. Najpierw postanowiłem ulepszyć swoje metody pracy. Przeczytałem wiele książek na temat przedsiębiorczości i szkoliłem się u najlepszych. Wszystkie poznane metody natychmiast wdrażałem w swoim biurze, weryfikując ich skuteczność Napisanie książki było kolejnym krokiem. Zebranie materiałów zajęło mi około roku, spisanie wszystkiego i ułożenie w logiczny poradnik następne 2 miesiące.

Zawsze lubiłem pomagać, ale nigdy nie myślałem o sobie jak o mentorze. Moja książka może pomóc wielu początkującym architektom, którzy zdecydowali się zostać przedsiębiorcami. Wiedza w niej zawarta to swoisty skrót, który odpowiednio wykorzystany może przyspieszyć rozwój kariery.

BT: Gdyby miał Pan wskazać najważniejszą poradę zawartą w książce, która by to była?

P.W.: Aktywny czy produktywny? Jest to pytanie, którego przez długi czas sobie nie zadawałem. Przy prowadzeniu własnej działalności umiejętność odróżnienia czynności ważnych od mniej ważnych jest kluczowa. Jak większość osób po prostu pracowałem, bez zastanowienia czy to, co robię, zbliża mnie do mojego celu czy nie. Można spędzić nawet cały dzień na odbieraniu maili i telefonów, ale trzeba sobie zadać pytanie, czy pomogło to moim klientom? Czy może poświęciłem dużo czasu i energii na działania, które nie były wartościowe i nie przybliżyły mnie do wykonania zadania. Trzeba nauczyć się pracować tak, żeby każdy dzień był produktywny, a nie tylko aktywny.

BT: A jakie było największe wyzwanie dla Pana jako architekta? Czy duży projekt to zawsze duże wyzwanie, czy więcej pomysłowości wymagają te mniejsze?

P.W.: Choć wydaje się to dziwne, to moim zdaniem mały projekt jest zawsze większym wyzwaniem niż ten duży. Nie tylko pod względem architektonicznym ale i funkcjonalnym. Przy dużym projekcie mamy do dyspozycji większą działkę i przestrzeń w samym budynku. Zaprojektowanie funkcji i formy jest dużo łatwiejsze, z tego prostego powodu, że tworzymy ją od nowa i kreujemy na potrzeby inwestora. Inaczej jest, kiedy trzeba zaprojektować coś małego, a sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy mamy do czynienia z np. rozbudową istniejącego budynku. Pamiętam, jak kilka lat temu zostałem poproszony o zaprojektowanie wejścia do jednego z obiektów. Zadanie okazało się bardzo trudne nie tylko ze względu na istniejącą architekturę, ale i wymagania inwestora. Po wielu próbach udało mi się wkomponować je tak, żeby inwestor był zadowolony i wszystko ze sobą współgrało.

Mój ulubiony projekt to budynek usługowo handlowy przy głównej ulicy w moim mieście Łomży, o powierzchni handlowej 540m2. Choć nie do końca wybudowany zgodnie z moją wizja, jest powodem do dumy. Natomiast zdecydowana większość mojego dorobku to niewielkie obiekty i domy jednorodzinne, które sprawiają mi dużo satysfakcji.

BT: Gdyby mógł Pan zrealizować projekt swoich marzeń, to co by to było?

P.W.: Jest to trochę naiwne z mojej strony i myślę o tym już od czasów studiów, ale zawsze chciałem zaprojektować miejsce, w którym nie ma cienia. Na terenach położonych pomiędzy Zwrotnikiem Raka i Zwrotnikiem Koziorożca dwa razy do roku zachodzi zjawisko słoneczne, kiedy podczas astronomicznego południa słońce znajduje się dokładnie na szczycie nieba, a przedmioty na ziemi praktycznie nie rzucają cienia. Chciałbym sztucznie wygenerować takie miejsce gdzie, być może nie przez cały rok, ale przez dłuższy okres, zachodzi właśnie takie zjawisko.

BT: Wracając do książki – na głowie architekta spoczywa wiele różnorodnych tematów. Jak to wszystko ze sobą pogodzić? Czy warto samemu podejmować się zarówno pracy kreatywnej jak i prowadzenia biura?

P.W.: Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że warto. Architekt to taki trochę inny przedsiębiorca niż wszyscy. Praca kreatywna dotyczy nie tylko projektowania ale i prowadzenia biura. Trzeba tylko w tym znaleźć równowagę. Jak w każdym przypadku na początku jest trudno, ale z upływem czasu robi się łatwiej. Pracując na swoim nie wystarczy już tylko projektować, trzeba nauczyć się obsługi klienta, prowadzenia biura oraz przedsiębiorczości. Niektórzy uważają, że wystarczy otworzyć pracownię i reszta jakoś się ułoży. Prawda jest taka, że czas weryfikuje wszystko. Pracowania, żeby mogła się utrzymać na rynku, musi mieć zlecenia. Jest to wyzwanie, z którym trzeba mierzyć się każdego dnia i cały czas myśleć o przyszłości, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za finanse i czas swój i pracowników. Nawet jeśli teraz jest dobrze, to nie wiadomo, jak będzie za kilka miesięcy. Mam nadzieję, że moja książka będzie pomocna dla tych, którzy zdecydują się iść ta drogą.

Karolina Antoszewska