Businessman TOday
Nowa era dezynfekcji. Które metody staną się codziennością po pandemii? Nowa era dezynfekcji. Które metody staną się codziennością po pandemii?
Kryzys jest zawsze motorem napędowym zmian. Nie inaczej w było w przypadku pandemii, która narzuciła rygorystyczne warunki dbania o sterylną czystość miejsc publicznych. Które... Nowa era dezynfekcji. Które metody staną się codziennością po pandemii?

Kryzys jest zawsze motorem napędowym zmian. Nie inaczej w było w przypadku pandemii, która narzuciła rygorystyczne warunki dbania o sterylną czystość miejsc publicznych. Które sposoby przetrwają próbę czasu i staną się częścią codziennych rytuałów?

Wyobraźmy sobie, że wychodzimy z domu i próbujemy dotrzeć do pracy – w ilu miejscach wchodzimy w kontakt z powierzchnią, którą dotykały przed nami dziesiątki osób? Zagrożenie zarażenia nie przeminie wraz z całkowitym otwarciem gospodarki, a poszukiwanie skutecznych rozwiązań radzenia sobie z niebezpiecznymi wirusami pozostanie z nami właściwie na zawsze, jak w przypadku powracającej corocznie grypy.  Już teraz możemy zakładać, że jesienią temat dbania o higienę w miejsc publicznych powróci ze zdwojoną siłą.

– Kiedy dotarło do nas, że Polska nie uniknie wirusa, pierwszym i najszybszym rozwiązaniem było odkażanie powierzchni za pomocą płynów dezynfekujących, które były masowo wykupowane ze sklepów. Ponieważ nie mogą być stosowane w kontakcie z meblami czy elektroniką, ich skuteczność opiera się na zaufaniu, że każda osoba, pracownicy i klienci, będą z nich korzystać. Ruszyły więc kampanie społeczne, instrukcje i kontrole. Temat ekologii, tak ważny na początku roku, przestał istnieć. A przecież hurtowe ilości butelek, jednorazowych maseczek i rękawiczek wręczanych przy wejściu nie znikną, pozostaną z nami na dłużej jako potencjalnie niebezpieczne odpady – mówi Krzysztof Bernaciak, kierownik projektu w AMB Technic.   

Odpowiedzialność firm za zdrowie klientów

Gabinety stomatologiczne, salony spa, kina i sklepy – wszystkie miejsca, w których zysk jest uzależniony od bezpośredniego kontaktu z klientami, muszą znaleźć sposób na zapewnienie im bezpieczeństwa. Od połowy marca obserwowaliśmy działania podejmowane z różnym skutkiem, w dużej części zupełnie prowizorycznie. Miało być szybko, tanio i skutecznie, żeby nadrobić wieloletnie zaniedbania. Koronawirus był jedynie impulsem do uświadomienia sobie, z jakim problemem logistycznym przyjdzie się zmierzyć, aby zagwarantować higienę na najwyższym poziomie.

– Obecnie wciąż obowiązują restrykcje co do liczby osób przebywających w jednym miejscu, uniemożliwiające odrobienie strat z ubiegłych miesięcy  Doliczając koszty środków dezynfekujących i czas, który jest potrzebny na szczegółowe przygotowanie maszyny na siłowni, urządzenia w gabinecie kosmetycznym czy pokoju hotelowego może się okazać, że firmy po prostu na to nie stać. Dlatego poszukują innych rozwiązań. Na polskim rynku jest dostępny tylko jeden rodzaj model ręcznej lampy do odkażania, UV BARx1. Takie urządzenie nie tylko skraca czas dezynfekcji dzięki szybkości działania, ale dociera do miejsc, które są niedostępne dla lamp stojących, przez co nie możemy mówić o sterylności całego pomieszczenia. Biorąc pod uwagę długoterminowe zagrożenie wirusami, jednorazowa inwestycja w takie urządzenie opłaci się bardziej niż kilkunastominutowe czy nawet półgodzinne przerwy między świadczeniem usług i zakup jednorazowych środków – podkreśla Krzysztof Bernaciak.

Zaopatrzenie w preparaty i urządzenia wiruso- i bakteriobójcze w ciągu kilku dni stało się obowiązkową pozycją pospiesznie zmienianych budżetów. Dla podnoszących się po kwarantannie firm doprowadzenie do zagrożenie zdrowia klientów to kryzys wizerunkowy, który może przeważyć o całkowitym zamknięciu biznesu. Lekcja, którą przedsiębiorcy wynieśli z ostatnich miesięcy, powinna być teraz wykorzystana do znalezienia najlepszego rozwiązania, gwarantującego bezpieczeństwo pracowników i klientów.

Karolina Antoszewska