Businessman TOday
Kryzys jedynie weryfikuje wcześniejsze niedopatrzenia i braki firmy. Kryzys jedynie weryfikuje wcześniejsze niedopatrzenia i braki firmy.
Jak z punktu widzenia polskiego przedsiębiorcy wyglądają nastroje na rynku w Polsce po ostatnich nietypowych miesiącach? Marek Bernaciak, AMB Technic: Powraca nadzieja i wiara,... Kryzys jedynie weryfikuje wcześniejsze niedopatrzenia i braki firmy.

Jak z punktu widzenia polskiego przedsiębiorcy wyglądają nastroje na rynku w Polsce po ostatnich nietypowych miesiącach?

Marek Bernaciak, AMB Technic: Powraca nadzieja i wiara, że jeszcze możemy liczyć na lepsze czasy. Obserwuję w większości nastrój, który można opisać słowami „nie damy się, będziemy walczyć i zrobimy wszystko, na co nas stać i zobaczymy, jak prawa ekonomii na to odpowiedzą”. Wciąż oczywiście jest obecny lęk przed zwolnieniami i potencjalnym bankructwem, szczególnie, że wiele projektów zostało wstrzymanych i czekają na ponowne uruchomienie. Przyglądając się uważniej można dostrzec, że mamy do czynienia z dwoma pozornie wykluczającymi się zjawiskami. Jednocześnie ze spadkiem efektywności, szczególnie wśród pracowników, których praca polega na kontaktach, wyjazdach do klientów i spotkaniach. Ale również z jej wzrostem wśród pracowników, którzy wykonują pracę bardzo zadaniową, wymagającą skupienia. I o ile branża szkoleniowa święci triumfy – bardzo cieszy mnie, że rozwijać chcą się zarówno pracownicy jak i przedsiębiorcy, to spada efektywność innowacyjna. Brakuje nieformalnych rozmów, w trakcie których dotychczas rodziły się pomysły. Spotkania online są potężnym ograniczeniem, nas również dotknęło kilkukrotne wycofanie spotkania z klientem, u którego pojawiły się przypadki pozytywnych wyników testów na obecność wirusa i objęcia kwarantanną całych zespołów.

Czy AMB Technic zdecydowało się w ostatnim czasie wdrożyć rozwiązania z zakresu zarządzania, które dotychczas nie były brane pod uwagę lub nie były potrzebne?

Marek Bernaciak: Jako AMB Technic robimy swoje. Wdrażamy system zarządzania projektami, na który zdecydowaliśmy się już wcześniej, nie zmieniliśmy naszych planów w tym zakresie. Na tą chwilę nie będziemy zmieniać naszego stylu pracy, bo nie ma takiej potrzeby. Oczywiście odbyły się dyskusje dotyczące wykorzystania home office, natomiast doszliśmy do wniosku, że sama praca zdalna w przypadku naszej firmy nic nie poprawia. W naszej działalności łączymy dwie ważne role – jesteśmy z jednej strony firmą handlową, z drugiej innowacyjno-wdrożeniową. Musimy mieć stały dostęp do technologii, materiałów, urządzeń, nie możemy funkcjonować rezygnując z obecności w siedzibie firmy i wykonywać wszystkich obowiązków z domu. Każda instytucja musi sama ocenić, czy na dłuższą metę nie traci na nieobecności pracowników w biurze, zamiast ślepo wprowadzać u siebie najpopularniejsze metody pracy.

Jak wyglądają relacje między firmami a wykonawcami, czy pojawiają się utrudnienia uniemożliwiające współpracę?

Marek Bernaciak: Oczywiście widać spadek spotkań, nieraz niezbędnych, jak w przypadku wizyt serwisanta. Niektóre firmy w którymś momencie po prostu wstrzymały wyjazdy serwisantów do urządzeń z obawy przez wirusem. Ponieważ my nie wprowadziliśmy pracy zdalnej, bo nasze obowiązki wymagają kontaktu ze sprzętem i obecności w laboratorium, musieliśmy poradzić sobie w inny sposób. Dlatego znaleźliśmy rozwiązanie długoterminowe, jakim jest specjalna wirusobójcza lampa UV-C, którą pracownik może każdorazowo odkazić stanowisko do którego podchodzi. Można powiedzieć, że ryzyko natury zdrowotnej na razie mamy całkowicie pod kontrolą.

Natomiast jeśli chodzi o współpracę z zewnętrznymi firmami, cieszy mnie upowszechnienie wideokonferencji, wideoprezentacji, a nawet wideoodbiorów, i coraz bardziej pozytywne podejście klientów do tej formy kontaktu. Wcześniej było nie do pomyślenia, abyśmy przeprowadzili odbiór urządzenia jedynie z wykorzystaniem nagrania na telefonie. Tymczasem nie tylko udało nam się bezboleśnie wprowadzić wirtualną komunikację, ale nawet przeprowadzić w ten sposób kilka sprzedaży. Dzięki temu ograniczyliśmy podróże służbowe, wraz z którymi zmalały koszty i czas związany z dojazdami. Większa otwartość na kontakty on-line pozwoliła nam na uruchomienie nowej usługi, jaką są wirtualne konsultacje. To wyważone rozwiązanie będące pomostem pomiędzy bezpłatną, krótką rozmową telefoniczną a płatnym, całodniowym wyjazdem serwisowym. Klient w ramach wykupionej wideokonsultacji w ciągu 2-3 godzin otrzyma niezbędną pomoc, ponosząc mniejsze niż dotychczas koszty, a serwisant nie jest wyłączony z pracy na cały dzień, tracąc czas na siedzenie w samochodzie. Okazuje się więc, że nie tylko nie musimy tracić na kryzysie, ale możemy wykorzystać go do szybkiego wprowadzenia usprawnień.

Czy żegnamy się z erą międzynarodowych korporacji, a lokalne firmy ugruntują swoją pozycję?

Marek Bernaciak: Nie możemy jednoznacznie zapowiedzieć końca globalnej gospodarki czy upadku lokalnych biznesów. Natomiast widzimy, że odchodzimy od jednokanałowości, stawiania na jednego dostawcę, dotychczas wybieranego najczęściej na podstawie jak najniższej ceny. Teraz najważniejsza jest niezawodność, swobodny kontakt. Firmy zastanawiają się nad zdywersyfikowaniem ilości dostawców i posiadaniem kilku zaufanych źródeł. Jest to oczywiście spowodowane możliwością powstania zawirowań i koniecznością bycia w kontakcie. Musimy pamiętać, że kryzysy na rynku nie odbywają się w sposób równomierny i nie znamy jeszcze ostatecznego wyniku – znamy pewne uśrednione informacje, ale nie widzimy, ile straciła konkretna firma i kto przejął jej produkcję. Nawet w Polsce mamy przykłady firm, które przejęły zlecenia z niemal całego rynku europejskiego, bo jako jedyne w swojej branży nie zamknęły się na czas pandemii. Wcześniejsze dopilnowanie biznesu chociażby poprzez zadbanie o wystarczającą ilość surowca pozwoliło na natychmiastowe zwiększenie produkcji. Kryzys jedynie weryfikuje wcześniejsze niedopatrzenia i braki, nie powoduje ich.

I na koniec – jak Pan, jako właściciel firmy, patrzy w biznesową przyszłość?

Marek Bernaciak: Bez zmian. Trzeba doskonalić procesy, stawać się coraz lepszym, być przygotowanym zarówno na gwałtowny spadek zamówień jak i na ich gwałtowny wzrost. Nie ma co popadać ani w przesadny optymizm ani pesymizm, a po prostu pracować nad udoskonalaniem naszej firmy. Aby była coraz bardziej wydajna i lepiej zorganizowana. I żebyśmy w przypadku kolejnego wstrząsu dysponowali poduszką, która pozwoli nam go przetrwać. Bo każdy wstrząs nas umacnia i buduje odporność.

 

AMB Technic – polska firma specjalizująca się w technologiach precyzyjnego dozowania płynów montażowych (jak kleje, żywice, smary). Założona w 1995 roku w Kole, obecnie obsługująca klientów m.in. z sektorów produkcji motoryzacyjnej, elektronicznej i urządzeń medycznych.

Karolina Antoszewska