Businessman TOday
Każda ulica ma swoją historię. Rozmowa z Michałem Młotkiem, społecznikiem i miłośnikiem Iławy. Każda ulica ma swoją historię. Rozmowa z Michałem Młotkiem, społecznikiem i miłośnikiem Iławy.
Iława, miasto bogate w historię i kulturę. To tutaj, w sercu Warmii i Mazur, Michał Młotek – mieszkaniec i miłośnik Iławy, znawca regionu oraz... Każda ulica ma swoją historię. Rozmowa z Michałem Młotkiem, społecznikiem i miłośnikiem Iławy.

Iława, miasto bogate w historię i kulturę. To tutaj, w sercu Warmii i Mazur, Michał Młotek – mieszkaniec i miłośnik Iławy, znawca regionu oraz obecny Przewodniczący Rady Miejskiej – od lat kieruje uwagę społeczności lokalnej ku dziedzictwu swojego miasta. Jego pasja do historii oraz zaangażowanie w życie społeczne zaowocowały niezwykłą inicjatywą – spacerami miejskimi po Iławie, które stały się integralną częścią życia społeczności. Ta rozmowa będzie doskonałą okazją do zrozumienia, jak jednostkowa pasja może przekształcić się w inicjatywę o szerokim zasięgu, a także jak takie działania mogą kształtować tożsamość i więzi społeczności lokalnej.

Panie Michale, skąd pomysł “wycieczki miejskiej” po Iławie? Czy był on niejako dopełnieniem Internetowego Muzeum Iławy?

W 2005 roku Iława świętowała 700-lecie nadania praw miejskich. Pamiętam, że poczułem wówczas potrzebę, by z racji tego wyjątkowego jubileuszu dać coś od siebie mojemu miastu. Miałem wówczas 21 lat i dość dobrze radziłem sobie z tworzeniem stron internetowych. Interesowałem się też historią Iławy. Połączyłem umiejętność z pasją i tak powstało Internetowe Muzeum Iławy. To był jeden z pierwszych tego typu projektów cyfrowych w Polsce. Stworzenie muzeum kosztowało mnie sporo pracy, ale w ten sposób udało mi się zgromadzić w jednym miejscu wiedzę dotyczącą mojego miasta.

Muzeum spotkało się z ciepłym przyjęciem wśród mieszkańców Iławy. Przyciągnęło nie tylko miłośników historii, ale też osoby zainteresowane sprawami miasta. Obserwując rosnące zainteresowanie i zaangażowanie iławian, pomyślałem z czasem, by przenieść tę aktywność i dyskusje z wirtualnego świata na ulice Iławy. Tak powstał pomysł wycieczki miejskiej. Ta inicjatywa miała nie tylko umożliwić mieszkańcom poznawanie Iławy, ale stworzyć też przestrzeń do dyskusji, wymiany poglądów i opinii. I – patrząc z dzisiejszej perspektywy – to się udało.

Początki inicjatywy sięgają jeszcze 2011 roku, ale w 2014 uznał Pan, że spacery powinny odbywać się regularnie. Co skłoniło Pana do tej decyzji?

Pierwsze próby zorganizowania spacerów po Iławie podjąłem w 2011 roku. Początkowo spotykałem się z mieszkańcami sporadycznie i była to trochę taka eksperymentalna inicjatywa. Czułem jednak, że ma potencjał, bo zainteresowanie z każdym kolejnym spotkaniem było coraz większe – mieszkańcy sami zaczęli dopytywać mnie o ciąg dalszy.

W 2014 roku zaprosiłem do współpracy Dariusza Paczkowskiego, świetnego przewodnika po Warmii i Mazurach, doskonale zorientowanego w sprawach Iławy. Wspólne opowiadanie o Iławie dobrze nam wychodziło, uzupełnialiśmy się. Szybko postanowiliśmy, że będziemy organizować spacery po mieście regularnie. W 2015 roku rozpoczęliśmy organizację cyklu “Historia jednej ulicy”, który stał się naszą wizytówką. Od wtedy regularnie, przeważnie raz w miesiącu, pojawiamy się na ulicach Iławy. Zawsze w innym miejscu.

Jakim zainteresowaniem cieszą dziś się spacery po Iławie? Może Pan nam zdradzić, ile osób wzięło udział w nim podczas najliczniejszego wyjścia?

Nasza inicjatywa cieszy się od lat niesłabnącym zainteresowaniem, co bardzo nas cieszy i jednocześnie motywuje. Zwykle jest z nami ponad 100 osób. Ale zdarzają się też takie sytuacje, jak w maju 2023 roku, gdy w spacerze, który zatytułowaliśmy “Kryminalna historia Iławy”, udział wzięło ponad 300 osób! To jest coś niezwykłego w skali kraju. Przy takiej liczbie osób potrzeba już nagłośnienia i dobrej logistyki.

Dzisiaj podobnych inicjatyw jest już w Polsce trochę, ale bodaj nigdzie nie cieszą się tak dużą popularnością jak te w Iławie. To dowód na to, że takie oddolne, realizowane z pasją działania mogą cieszyć się ogromnym powodzeniem, przyciągać szerokie grono odbiorców, zainteresowanych nie tylko historią, ale i wspólnym spędzaniem czasu w nietypowy sposób.

Dodam, że nasz cykl „Historia jednej ulicy” został nagrodzony przez Generalnego Konserwatora Zabytków główna nagrodą w konkursie na najlepszy projekt edukacyjny o dziedzictwie. Wiemy, że nasza inicjatywa znalazła naśladowców w innych miastach w kraju.

Czy ma Pan miejsca w Iławie i okolicach, którymi chciałby Pan zainteresować więcej osób, tak, jak udało się z Wielką Żuławą?

“Historia jednej ulicy” pokazała, że nie ma miejsc, o których nie dałoby się opowiedzieć w sposób ciekawy. Wszędzie kryje się jakaś historia, coś unikalnego, o czym warto wspomnieć. Czasem jest to historia obiektu, a czasem ludzi. Do takich historii trzeba po prostu nauczyć się docierać. Trzeba też wiedzieć, jak o nich opowiadać w sposób interesujący.

W Iławie miejsc, które czekają na odkrycie, jest wiele. Jest też wiele historii, które zasługują na to, by o nich opowiedzieć. Część z nich to takie filmowe historie, na które natrafiłem podczas swoich poszukiwań w archiwach. O niektórych wspomniałem w swojej pierwszej książce “Tajemnice pogranicza”, która pojawiła się na rynku wydawniczym w 2013 roku.

Każde miasto ma swoją unikalną historię, każde jest inne, ale Iława – z racji swojej przeszłości – jest naprawdę wyjątkowa.

Wszelkie organizowane wycieczki odbywają się nieodpłatnie – skąd w Panu, przez te wszystkie lata, tyle chęci do opowiadania o Iławie?

Nasza inicjatywa daje i mi, i Dariuszowi wiele satysfakcji. Lubimy opowiadać o Iławie. Lubimy dzielić się naszą wiedzą i pasją. Lubimy też kontakt z mieszkańcami. Warto dodać, że w naszych spacerach udział wzięło już łącznie około 10 tysięcy osób, głównie mieszkańców Iławy, w tym wiele młodych osób.

Mamy świadomość, że nasza inicjatywa pozwoliła wielu osobom zbudować głębszą relację ze swoim miastem. Wiele razy słyszeliśmy od uczestników, że nasze spacery sprawiły, że poczuli większą odpowiedzialność za Iławę.

(fot. Christek World)

Patrycja