Businessman TOday
Czy mężczyźni boją się silnych kobiet? Czy mężczyźni boją się silnych kobiet?
O micie kobiecej solidarności i wyzwaniach stojących przed współczesnymi relacjami damsko-męskimi rozmawiam z Agnieszką Zydroń, autorką książki „Zazdrość kobieca”, felietonistką i businesswoman. Karolina Antoszewska: Dużo... Czy mężczyźni boją się silnych kobiet?

O micie kobiecej solidarności i wyzwaniach stojących przed współczesnymi relacjami damsko-męskimi rozmawiam z Agnieszką Zydroń, autorką książki „Zazdrość kobieca”, felietonistką i businesswoman.

Karolina Antoszewska: Dużo się mówi o kobiecej solidarności i konieczności wzajemnego wspierania się w dążeniu do poprawy sytuacji społecznej kobiet. Pani z kolei w jednej ze swoich książek skupiła się na zjawisku kobiecej zazdrości. Czy chodziło o zagranie na przekór trendom?

Agnieszka Zydroń: Chciałam być szczera. To teraz niepopularne, ponieważ tak dużo i wyczerpująco lubimy mówić o tym, jakim jesteśmy wsparciem dla innych kobiet. Wszystkie jesteśmy tak solidarne, ale jak usłyszymy komplement w kierunku innej kobiety np. to bardzo szybko włącza nam się ocena, delikatna damska „życzliwość” i bardzo szybko potrafimy uświadomić komplemenciarza, jak to nie zna całej prawdy o chwalonej kobiecie. Ładna – no tak, ale sztuczna. Na pewno przeszła botoks i wiele operacji. Mądra? A co ma do roboty – dzieci nie ma, obowiązków nie ma, to z nudów zbiera dyplomy do szuflady, a przecież to nie świadczy o inteligencji, bo dzisiaj wystarczy trochę środków i dyplom na prywatnej uczelni gotowy. Poukładana? Absolutnie – my wiemy ile miała związków i ilu mężczyzn ją rzuciło, bo nie była ideałem. Kobiety bardzo dużo mówią o solidarności, o wzajemnym wsparciu i jest to faktycznie coraz częstsze zjawisko, niemniej nadal bardzo dużo kobiet, którym coś się nie udało, za plecami obmawia inne, poniża, wyśmiewa ich osiągnięcia, a nawet po cichu cieszy się, jak innej nie wyjdzie. Łatwo wypowiedzieć słowa: tamta miała łatwiej, załatwiła coś przez urodę, romans, układy niż przyznać, że po prostu inna kobieta włożyła w coś ogromny wysiłek, zaangażowanie, naukę, rozwój, poświęciła wolny czas, zrezygnowała z wielu przyjemności na rzecz zdobycia celu. Trudno jest szczerze  przyznać, że nam się nie chciało, nie miałyśmy motywacji, po prostu w pewnym momencie życia coś zawaliłyśmy. Takie szukanie winnego na zewnątrz jest bardzo wygodne, ale psychologicznie dopiero jak poszukamy przyczyny lenistwa w sobie – zaczynamy się rozwijać.  Przestajemy być w roli ofiary, a zaczynamy widzieć swoją sprawczość. To ja wpływam na swoją rzeczywistość. Umniejszenie osiągnięć innej kobiety nie podniesie moich – wręcz przeciwnie.

Mam wrażenie, że do tej pory goniłyśmy zachłyśnięte możliwością zdobycia niezależności od mężczyzn i powoli gubimy to, co najcenniejsze – relacje, przyjaźnie, pasję. 

K.A.: Jakie według Pani są najważniejsze osiągnięcia kobiet w ostatnich latach? Czy udało nam się przebić szklany sufit?

A.Z.: Z jednej strony wykonałyśmy ogromny krok ku niezależności, wolności rozumianej bardzo szeroko, z drugiej nadal tkwimy często w rolach ofiar, schematach i stereotypach. Kobiety robią kariery, zarabiają duże pieniądze, mają odwagę otwierać swoje biznesy, uczestniczą w kongresach, kreują nasze otoczenie. Z drugiej strony często będąc na szczycie uciekają w ukrywaną latami depresję, alkohol, używki, żeby odreagować. Za karierę płacimy samotnością, brakiem dobrego związku, brakiem czasu na przyjaźnie, pasję, zwykłe pochodzenie po ogródku z kawą w ręku. Mam wrażenie, że do tej pory goniłyśmy zachłyśnięte możliwością zdobycia niezależności od mężczyzn i powoli gubimy to, co najcenniejsze – relacje, przyjaźnie, pasję. Kobiety są fantastyczne w budowaniu wieloletnich relacji, także biznesowych jeżeli nie wchodzą w rolę „mężczyzny” w biznesie i zamiast konkurować – współpracują. To jest najpiękniejsze i różni nas od mężczyzn. Dlatego tak dobrze kobiety aktywne zawodowo czują się w swoim towarzystwie – budują porozumienie, mają podobne problemy, tu jest mniej zazdrości, bo każda zna koszt i cenę, jaką zapłaciła za obecne miejsce. Osobiście fantastycznie odnajduję się w relacjach z kobietami w biznesie. Tworzymy układ, które trudno nam zbudować z tymi, które siedzą w domu, użalają się nad losem i światem. Każda z nas, powtarzam – każda, może dzisiaj rozpocząć drogę do przemiany. Droga każdej z nas jest inna, ale warto na nią wejść. Polki są niesamowicie przedsiębiorcze, ale na to miała wpływ także nasza historia. Kiedy mężczyźni byli na wojnach – należy dodać, że często im się to zdarzało – my oprócz pielęgnowania w dworkach kultury i tradycji – musiałyśmy dać jeść, nagrzać, wychować, zdobyć i utrzymać zapasy. Dosyć męskie role, ale nie było wyjścia. Dzisiaj też wspaniale odnajdujemy się w wielu rolach, ale kolejnym celem nie jest konkurencja z mężczyznami, a odnalezienie w tej naszej niezależności często zakrytej pod maską twardzielki – kobiecości, spokoju, pasji, czasu dla siebie. Bez miłości do siebie nie pokochamy świata i innych ludzi. To nie egoizm, a mądrość. Wieczna gonitwa, udowadnianie czegoś mężczyznom – zabierają nam spokój i czas. Niech oni zostaną na swoich wojnach jeżeli potrzebują – my bądźmy inne.

K.A.: Czego brakuje współczesnym mężczyznom? Oczekujemy od nich bycia skutecznymi biznesmenami, czułymi kochankami, ojcami poświęcającymi czas rodzinie. Czy to nie za dużo?

A.Z.: Ja bym powiedziała, że nie, bo sama tego oczekuję każdego dnia J A tak naprawdę to myślę, że jako i kobiety i mężczyźni narzuciliśmy sobie zbyt duże tempo. Nie mamy czasu żyć, bo musimy zdobywać. Dzisiaj rozmawiałam z ludźmi po zamknięciu szkół przez korona wirusa. Wiele osób powiedziało: wiesz, w końcu będziemy mogli pobyć w domu, normalnie pogotować, pogadać. Zawsze koncerty, podróże, mecze, kongresy, szkolenia, wyjazdy… Nikt nas nie zmusza, a przecież czujemy, że powinniśmy w tym uczestniczyć, bo coś nam ucieka. Niestety prawda jest taka, że właśnie przez nadmiar rozrywek, obowiązków na zewnątrz, możliwości – ucieka nam samo życie, codzienność, czas na posiedzenie w ciszy i popatrzenie w niebo. Mężczyźni mają ciągłą pretensję, że z nimi konkurujemy i jesteśmy przecież takie niezależne, więc zostawiają nas z wieloma sprawami na głowie. My w zemście wypominamy, że sąsiad jest dużo lepszy w biznesie, jako mąż no i pewnie w innych sytuacjach także… To już jest otwarta wojna, więc ostatecznie zostajemy często same. Mężczyzna czuje się oceniany, poniżany, a dla niego najważniejszy jest podziw, szacunek jego kobiety. Jak książę podjeżdża ratować księżniczkę z wieży przed złym smokiem i wyciąga miecz to ona krzyczy: weź lasso chłopie, bo sobie ewidentnie nie poradzisz, jeszcze się skaleczysz tym mieczem! instrukcje są dokładne, konkretne i wykrzyczane z odpowiednią intonacją. Jak mężczyzna zabije smoka dzięki nim – czuje się i tak przegrany, bo przecież sam tego nie dokonał. Jak mu się nie uda – obwinia księżniczkę, że nie miała racji z tym mieczem. Zawsze źle. Najlepiej żeby sam wybrał broń, pokaleczył się jak trzeba a my usiądźmy w wieży, popatrzmy w niebo, pooddychajmy, zrelaksujmy się… to dobrze wpływa na urodę, na harmonię. I jeszcze najczęściej okazuje się, że książę zabił samodzielnie smoka, my jesteśmy wypoczęte a on dumny, że jest bohaterem. To jest trudne. Sama tego doświadczam. Ciężko jest się nie odzywać, jak wiemy coś lepiej, a najczęściej – wiemy lepiej. Ale kosztem jest związek, relacja, warto to przekalkulować.

Najczęściej jednak my stając się niezależne zaczynamy kalkulować – facet nie jest idealny, nie jest mi niezbędny, muszę się dostosować, iść na kompromis, jechać raz na jakiś czas z nim do Hiszpanii a wolę zawsze Norwegię… więc może z niego zrezygnować. To wybór kobiet.

K.A.: Czy mężczyźni boją się silnych kobiet?

A.Z.: To jest temat rzeka. Mówię o tym na kongresach, podczas występów, spotkań. Mężczyźni nie boją się silnych kobiet, jeżeli sami są silni wewnętrznie i nie mają ukrytych kompleksów. Kobieca siła w takiej sytuacji im nie zagraża. Spotykałam kobiety, które mówiły, że mają dosyć ignorowania lub wyśmiewania swoich osiągnięć przez partnera, że wolą mu o tym nie mówić, bo doprowadza to do kłótni, cichych dni. Jak mężczyzna nie ma swoich osiągnięć, swojego frontu, to źle się czuje przy kobiecie osiągającej sukcesy. Jest jednak mnóstwo mężczyzn, którzy realizują się osobiście i wspierają kobiety w rozwoju, są z nich dumni. Oczywiście, jeżeli dochodzi do próby sił – najczęściej chcą być na górze, bo taka ich natura, ale jeżeli kobieta jest mądra, nie poniża mężczyzny, nie chwali się specjalnie, że załatwiła sprawy w firmie lepiej, że podpisała lepszy kontrakt niż on, a po prostu o tym zdrowo i z satysfakcją mówi – może stworzyć z mężczyzną dobrą relację. Najczęściej jednak my stając się niezależne zaczynamy kalkulować – facet nie jest idealny, nie jest mi niezbędny, muszę się dostosować, iść na kompromis, jechać raz na jakiś czas z nim do Hiszpanii a wolę zawsze Norwegię… więc może z niego zrezygnować. To wybór kobiet. Jeżeli dochodzimy do wniosku, że nam średnio wygodnie w związku, to zaczynamy sobie pozwalać na więcej: wytykamy błędy, wyśmiewamy porażki, stajemy się bardziej lekceważące i mężczyzna nie wytrzymuje. Wówczas mówimy: bał się mojej niezależności, inteligencji. Często jednak to nam już nie zależało i podświadomie w taki sposób zakończyłyśmy taki związek. To bywa dla kobiet wygodne. Stajemy się paniami swojego życia, czasu, domu. Zaznaczam jednak, że po czasie brakuje nam relacji, męskiego wsparcia i sytuacja zaczyna się od początku… 

K.A.: Czy to oznacza, że nie możemy rozmawiać o wszystkim?

A.Z.: To oznacza, że warto być mądrą. Niech on porozmawia z kolegami o hokeju, a wróci do nas z większą ciekawością. My potrzebujemy ogromnego wsparcia kobiet podczas porodów, wychowania dzieci, chorób, gorszych dni. Popatrzmy na przeszłość. Kobiety się wspierały przy wychowaniu dzieci, pomagały przy porodach, były siłą. Teraz zostałyśmy same, często skupione na mężczyźnie, a on nie ma szans spełnić wszystkich oczekiwań kobiety, jeżeli to są role silnego partnera, świetnego kochanka, czułego ojca, męskiej przyjaciółki od hormonów i zakupów, akuszerki podczas porodu, świetnej sprzątaczki, szefa kuchni… no i zwalnia się ze wszystkiego oprócz meczu, siłowni i milczącej jaskini. Warto być mądrą, a świetny związek i kariera stoją przed nami otworem. To wymaga pracy, ale daje spełnienie kobiecie.

Karolina Antoszewska