Gdy część firm hamuje rekrutacje, inne wciąż szukają ludzi od zaraz
Bez kategorii 22 stycznia 2026 Patrycja
Według wielu ekspertów nadchodzące 12 miesięcy to kolejny okres gospodarczych wyzwań dla Polski. Będzie to również czas, w którym firmy ostrożniej podejdą do planów zatrudnieniowych. Niemal 2/3 organizacji chce utrzymać zatrudnienie na tym samym poziomie co w 2025 roku. Nie oznacza to jednak, że cały rynek pracy hamuje. Są sektory, gdzie zapotrzebowanie na pracowników utrzymuje się na stabilnym poziomie.
Tomasz Szklarski, ekspert do spraw rynku pracy i współtwórca platformy Enpulse, służącej do badania i budowania zaangażowania pracowników, opowiada o tym, które sektory gospodarki będą stanowić filar rynku pracy w 2026 roku i gdzie szukać zatrudnienia.
Logistyka i transport
Jednym z kluczowych obszarów napędzających rynek pracy jest logistyka i transport. To sektor, w którym pracowników brakuje już od lat. Według szacunków związku pracodawców „Transport i Logistyka Polska” branża potrzebuje dziś nawet 150 tysięcy kierowców. Problemy kadrowe dotyczą również stanowisk zarządczych i specjalistycznych. To problem, który nie znika wraz ze zmianą koniunktury.
– Polska stanowi hub logistyczny dla innych krajów – u nas stale budują się nowe magazyny i centra logistyczne. To oznacza, że tych rąk do pracy cały czas jest mało. Dodatkowo logistykę trudno zautomatyzować z dnia na dzień. Te procesy postępują, ale przeszkodą wciąż są koszty tej transformacji, znacznie wyższe niż koszty ludzkie. Oznacza to, że zapotrzebowanie na pracę ludzką w logistyce i transporcie pozostanie wysokie także w kolejnych latach – podkreśla Tomasz Szklarski.
Produkcja żywności
Na tle wahań koniunktury wyróżnia się branża, która od lat pozostaje stabilna – produkcja żywności. Znaczenie tej branży wyraźnie podkreślają dane statystyczne. W 2024 roku Polska znalazła się w pierwszej piątce producentów żywności w Unii Europejskiej. Tempo wzrostu przekraczało 4 proc. rocznie i należało do najwyższych w Europie. To wskazuje, że sektor rolno-spożywczy jest jednym z bardziej przewidywalnych obszarów rynku pracy.
– Sektor rolno-spożywczy cały czas rośnie, a to generuje stały popyt na nowe kadry. Nie mamy tu do czynienia z przejściową modą czy sezonowym skokiem zainteresowania, lecz z głębokim, strukturalnym deficytem rąk do pracy, co potwierdzają oficjalne raporty OECD. Nawet w obliczu wyraźnego hamowania PKB, przedsiębiorstwa z tego segmentu unikają drastycznych redukcji etatów czy masowych zwolnień, stając się bezpieczną przystanią na rynku – wyjaśnia Tomasz Szklarski.
Inwestycje infrastrukturalne
Kolejnym filarem rynku pracy w nadchodzących latach będą inwestycje infrastrukturalne. Rozbudowa dróg, modernizacja autostrad i duże projekty transportowe oznaczają realne zapotrzebowanie na pracę ludzi. Według analiz firmy doradczej Kearney, sama realizacja Centralnego Portu Komunikacyjnego może wygenerować nawet około 95 tysięcy dodatkowych miejsc pracy w szczytowym okresie budowy.
– Inwestycje infrastrukturalne to koło zamachowe wykraczające daleko poza samą „budowlankę”. Przy realizacji takich projektów pracę znajdują przecież także inni specjaliści. GUS mówi konkretnie: każda złotówka wpompowana w infrastrukturę generuje od 1,5 do 2 etatów w zupełnie innych sektorach. Oznacza to, że duże budowy realnie napędzają koniunkturę w całej gospodarce, tworząc miejsca pracy tam, gdzie na pierwszy rzut oka byśmy się ich nie spodziewali – wskazuje Tomasz Szklarski.
Transformacja energetyczna
Transformacja energetyczna jest jednym z największych wyzwań, z którymi będzie mierzyć się polska gospodarka w najbliższych latach. Szacunki pokazują, że do 2030 roku zielone sektory energetyki mogą stworzyć w Polsce nawet kilkaset tysięcy miejsc pracy. Dotyczy to nie tylko samej energetyki, ale także branż powiązanych – od budownictwa po usługi.
– Transformacja energetyczna to hasło, za którym często widzimy tylko technologię. Prawda jest jednak taka, że bez ludzi ten proces po prostu nie ruszy z miejsca. Nowoczesne systemy trzeba przecież zaprojektować, zbudować, a potem przez lata serwisować. To sprawia, że mówimy o zapotrzebowaniu na cały wachlarz specjalistów – od wysokiej klasy inżynierów, po pracowników technicznych dbających o ciągłość ruchu – podkreśla Tomasz Szklarski.






