Businessman TOday
Dwie szefowe komunikacji = zero komunikacji. Co dzieje się w Pepco? Dwie szefowe komunikacji = zero komunikacji. Co dzieje się w Pepco?
Dwie szefowe komunikacji = zero komunikacji. Co dzieje się w Pepco? Dwie szefowe komunikacji = zero komunikacji. Co dzieje się w Pepco?

Jeśli ktoś jeszcze łudził się, że duże korporacje traktują media poważnie, przypadek Pepco skutecznie wyprowadza z tego błędu. Dziennikarz, przygotowujący materiał o nowoczesnych modelach zarządzania w polskich firmach, zwrócił się do spółki z prostą, rzeczową prośbą o komentarz. Bez sensacji, bez tezy, bez prowokacji. Chciał jedynie wyjaśnić, dlaczego w strukturach firmy funkcjonują jednocześnie dwie osoby na identycznym stanowisku Head of Corporate Communication, jak podzielone są ich obowiązki oraz czy jest to zapowiedź szerszego modelu organizacyjnego, który mógłby w przyszłości objąć również inne kluczowe funkcje, takie jak CFO.

Pytania zostały wysłane wielokrotnie na oficjalny adres medialny spółki: media.pl@pepco.eu. I właśnie tutaj zaczyna się historia, która więcej mówi o kondycji komunikacyjnej firmy niż jakikolwiek korporacyjny raport. Odpowiedzi nie było. Nie ma jej do dziś. Nie krótkiego „nie komentujemy”, nie informacji o czasie potrzebnym na przygotowanie stanowiska, nie zwykłego potwierdzenia otrzymania wiadomości. Jest kompletna cisza. Według dostępnych informacji stanowisko Head of Corporate Communication w Pepco zajmują jednocześnie Katarzyna Wilczewska oraz Carola Okhuijsen. Która odpowiada za Polskę, która za rynki zagraniczne, która za strategię, a która za codzienną operacyjną obsługę mediów? Nie wiadomo. Firma nie uznała za stosowne tego wyjaśnić.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z sytuacją wręcz groteskową: dwie osoby odpowiedzialne za komunikację, a komunikacja z mediami nie istnieje. Brak odpowiedzi na pytania dziennikarzy nie jest drobną wpadką ani „przeoczeniem w natłoku obowiązków”. To fundamentalna porażka działu komunikacji. W elementarnych standardach biznesowych nawet odmowa komentarza jest formą komunikatu. Milczenie natomiast jest sygnałem lekceważenia. A lekceważenie mediów w dłuższej perspektywie zawsze obraca się przeciwko firmie. Szczególnie bulwersujące jest to, że mówimy o dużej międzynarodowej sieci handlowej, która z definicji powinna mieć uporządkowane procedury kontaktu z mediami. Jeżeli nikt nie odpowiada za skrzynkę media.pl@pepco.eu, oznacza to kompletny bałagan organizacyjny. Jeżeli ktoś za nią odpowiada, ale świadomie ignoruje zapytania, sytuacja jest jeszcze gorsza. W obu przypadkach osoba lub osoby odpowiedzialne za obsługę tego adresu powinny ponieść surowe konsekwencje służbowe, bo obecny stan rzeczy kompromituje firmę. Wróćmy jednak do sedna. Skoro Pepco nie potrafi wytłumaczyć, po co utrzymuje dwie osoby na identycznym stanowisku, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to przerost formy nad treścią. Jedna kompetentna, decyzyjna i dostępna osoba w zupełności by wystarczyła. Dwie szefowe komunikacji, które nie komunikują, nie są dowodem na nowoczesny model zarządzania. Są dowodem na chaos.

Pepco może sprzedawać tanie produkty. Może budować wizerunek firmy „blisko ludzi”. Ale tania i niechlujna komunikacja korporacyjna kosztuje bardzo drogo – przede wszystkim wizerunkowo. Milczenie wobec prostych pytań dziennikarskich jest komunikatem samym w sobie. I jest to komunikat wyjątkowo niekorzystny.

Marcin